- No co? Czemu się tak gapicie? - zapytałem, nie wiedząc o co im chodzi. Po chwili ciszy pierwszy odezwał się Sasuke.
- N-Naruto..... Ale...Co....Jak...? - wykrztusił. Spojrzałem na niego zimnym wzrokiem. Wciąż miałem świeżo w pamięci ostanie wydarzenia.
- Co, jakiś problem, Uchiha? - syknąłem na niego. "Spokojną" rozmowę przerwał nam psycholog.
- Hm...Więc, Naruto, nie wiesz dlaczego tu jesteś? - zapytał się ostrożnie.
- No. Nie mam pojęcia. - odwróciłem już normalny wzrok na niego.
- Ciekawe..... A bo widzisz chłopcze, tak jakby zamknąłeś się w sobie....
- Aaa.... A bo widzi pan to jego wina. - powiedziałem wskazując na Sasuke.
- Tak? A mogę wiedzieć dlaczego?
- A dlatego, że ten głupek postanowił nagle wyjechać, po tym jak wrócił - odpowiedziałem naburmuszony. Do rozmowy wtrącił się Sasuke.
- I to wcale nie świadczy, że to moja wina..... Ja to wyjaśnię. Po prostu się pokłóciliśmy i uznałem że najlepiej dla Naruto będzie, jak zerwę z nim kontakt i-- - wyjaśniał Sasuke póki mu nie przerwałem.
- Najlepiej dla mnie? Co cię na mózg powaliło?! Chyba najlepiej dla ciebie! - powiedziałem wkurzony. Sasuke milczał. Do dyskusji włączył się psycholog.
- Więc jak to było, panie Uchiha? - zapytał się spokojnie. Sasuke spojrzał na niego.
- Noo....... - zaczął - ...Było tak jak powiedziałem - powiedział. Prychnąłem ze złością.
- Nie, no nie wytrzymam z nim..... A mi tu kaktus rośnie wiesz Sasuke? Ja stąd spadam. Nara. - powiedziałem i wyszedłem nim ktokolwiek zdołał mnie powstrzymać. Zbiegłem szybko po schodach, o mało nie skręcając karku i wskoczyłem do samochodu. Pojechałem szybko do domu, walcząc z gniewem. Dojechałem na miejsce, wysiadłem z samochodu i wszedłem do mieszkania, trzaskając drzwiami. Usiadłem na kanapie i włączyłem telewizor. Po kilku godzinach bezsensownego gapienia się w ekran, zasnąłem. Obudził mnie trzask drzwi, lecz nadal leżałem, nie otwierając oczu. Usłyszałem jak dwie osoby ze sobą rozmawiają. Docierały do mnie tylko urywki zdań.
- ......najlepsze rozwiązanie? - to był głos Sakury. Po chwili usłyszałem kroki i hałas odwieszania kurtek.
- Tak, to będzie dla niego dobre - a to był Uchiha. Nie miałem wątpliwości że mówią o mnie. Ledwo powstrzymałem się, żeby nie zerwać się z kanapy i wydrzeć się na nich. Sasuke chyba zbliżał się do kanapy, tak przynajmniej sugerowały kroki. Poczułem że na mnie patrzy. Po krótkiej chwili (zdecydowanie za krótkiej), wziął mnie na ręce.
- Zabiorę go na górę, do pokoju - wyjaśnił Sakurze. Ta nic nie powiedziała, co znaczyło że raczej pokiwała głową. Sasuke zaniósł mnie na górę i położył delikatnie na łóżku. Nie zareagowałem, lecz do oczu zbierały mi się łzy. Zacząłem z nimi walczyć, by nie ujawnić, że nie śpię. Otworzyłem delikatnie oczy i zobaczyłem że Sasuke szuka dla mnie piżamy. Przymknąłem powieki, gdy odwracał się z powrotem do mnie. Po chwili przebrał mnie. Odetchnąłem z ulgą w duchu, gdy skończył. Poczułem że usiadł koło mnie i zaczął się bawić moimi włosami. Postanowiłem wkroczyć do akcji. Odemknąłem powieki i popatrzyłem nieprzytomnie (przynajmniej się starałem) na Uchihę. Ten szybko odsunął się ode mnie.
- Sasuke...? A co ty tu robisz...? - wymamrotałem, lecz w środku gotowała się we mnie wściekłość. Czarnowłosy odwrócił wzrok.
- Nic.... A ty czemu nie śpisz? - zapytał szybko. "Nie odwracaj kota ogonem, Uchiha!" - pomyślałem ze złością.
- Bo mnie obudziłeś, draniu! - powiedziałem, udając oburzonego. Sasuke zaczął się śmiać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz