- Proszę - powiedział cicho. Ja nadal leżałem na łóżku, przytłoczony sprzecznymi emocjami, które we mnie były. Drzwi otworzyły się lekko i pojawiła się tam różowowłosa głowa.
- Em.... Chciałam się tylko spytać czy chcecie coś do jedzenia - spytała, jakby nieśmiało. Sasuke wstał.
- Tak, ja chętnie coś zjem. A ty, Naruto? - spytał, przenosząc swój wzrok na mnie. Pokiwałem tylko głową, niezdolny do wykrztuszenia z siebie słowa. Sakura zniknęła z drzwi, zamykając je. Popatrzyłem, lekko przestraszony, na Sasuke. Ten usiadł na łóżku, nic nie mówiąc. Wcisnąłem się w materac, bałem się że on znowu spróbuje zrobić to, co myślę. Czarnowłosy zbliżył się do mnie. Pisnąłem, przestraszony i wcisnąłem się w materac jeszcze bardziej. Sasuke poczochrał mnie po głowie i uśmiechnął się delikatnie. Nadal patrzyłem na niego przerażony.
- Nie bój się, Naruto. Nic ci nie zrobię - zapewnił, głaszcząc mnie po głowie.
- A-Ale...Co to miało być? - wykrztusiłem z siebie, w końcu. Sasuke przestał głaskać mnie po głowie i pogładził mój policzek. Znowu pisnąłem a na twarz wystąpiły mi rumieńce. Uchiha znowu zbliżył się do mnie niebezpiecznie.
- Jesteś taki słodki, gdy się rumienisz - szepnął mi do ucha. Rumieńce pogłębiły się. "Co...Co do cholery się właśnie dzieje?!!" - pytałem się w myślach, lecz nie znalazłem odpowiedzi. Prawie krzyknąłem, gdy poczułem język w uchu. Zacisnąłem ręce na kołdrze. Sasuke, jak gdyby w obawie, chwycił moje nadgarstki i unieruchomił je nad moją głową. Przeniósł się na moje usta, całując je namiętnie. Wepchnął do nich swój język i badał nim moje podniebienie. Odruchowo, kopnąłem go w brzuch i poderwałem się z łóżka. Moja twarz wyglądała jak pomidor. Pobiegłem piorunem do łazienki i zamknąłem się tam. Po chwili usłyszałem jak Sasuke dobija się do nich. Pochyliłem się nad umywalką, oddychając ciężko.
- Naruto! Otwórz, do cholery! Porozmawiajmy! - krzyczał czarnowłosy. Nie słuchałem go i nadal stałem pochylony nad umywalką.
- Młotku, jak nie otworzysz tych drzwi zanim policzę do trzech, wyważę je! - zagroził Uchiha. Nie zareagowałem.
- ....Trzy! Uwaga, wchodzę! - krzyknął. Po chwili drzwi spadły z hukiem na podłogę a ja, zaskoczony stanąłem pod ścianą. Sasuke popatrzył na mnie, dysząc. Również na niego popatrzyłem, tyle że ja byłem przerażony a on wściekły. Spojrzał na drzwi i ochłonął trochę.
- Cholera.... I było się tak opierać...? Teraz masz drzwi do naprawy.... - mruknął. Zanim się obejrzał, przemknąłem obok niego i pobiegłem na dół.
- O, jak dobrze że jesteś, Naruto, właśnie miałam... - zaczęła mówić Sakura. Nie słuchając jej, dopadłem do drzwi i szybko je otworzyłem. Jeszcze tylko złapałem kurtkę i już mnie nie było. Wybiegłem w chłodną noc i udałem się do parku. Krążyłem po nim parę godzin i po tym czasie wróciłem do domu. Otworzyłem cicho drzwi i wemknąłem się do środka. Było zgaszone światło, więc po krótkiej chwili uderzyłem się o coś. Złapałem się za bolące miejsce i zacząłem przeklinać pod nosem. Wtedy zapaliło się światło i zobaczyłem Sasuke. Zamarłem bez ruchu, czekając na jego następny ruch. Podszedł do mnie i przytulił. Nie zareagowałem, byłem zbyt przerażony.
- Nigdy więcej mi tak nie znikaj... Dobrze? - wyszeptał mi do ucha. Pisnąłem cichutko i zacząłem się wiercić, by ten drań mnie puścił. W końcu to zrobił, więc od razu się cofnąłem o krok. Sasuke popatrzył mi w oczy, które przypominały teraz spodki.
- Dlaczego... Dlaczego ty mi to robisz...? - zapytałem cicho. Czarnowłosy popatrzył na mnie oniemiały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz