poniedziałek, 10 czerwca 2013

Epizod XI

*Naruto*
Gdy siedziałem na fotelu i piłem piwo, wściekłość się we mnie gotowała. Kakashi zaprosił Irukę, Ino, Sakurę, Itachiego i (oczywiście) Sasuke. Kakashi w tej chwili gadał z Iruką, oczywiście, był już lekko wstawiony, Ino kłóciła się z Sakurą (zapewne o Sasuke), a Itachi rozmawiał przez telefon. W końcu Sasuke, iż znudziło mu słuchanie kłótni, usiadł w fotelu koło mnie. Popatrzyłem na niego spode łba i wróciłem do piwa.
- Co jest Naruto? Czemu się nie bawisz? - spytał pijany Sasuke.
- Spadaj.... Dobrze wiesz czemu się nie bawię! - mruknąłem pod nosem.
- Nie obrażaj się... To nie moja wina, że Kakashi postanowił zrobić tu imprezę! - tłumaczył się czarnowłosy. Pociągnąłem duży łyk alkoholu i przeniosłem się na kanapę. Sasuke od razu siadł koło mnie.
- Powiedziałem ; idź sobie!! - powiedziałem do Sasuke, który był coraz bliżej. Nagle, wpadł mi do głowy pomysł.
- Ino! Sasuke powiedział że woli ciebie! - wrzasnąłem. Od razu obie dziewczyny doskoczyły do nas i zaczęły obie mówić do Sasuke. Ja wymknąłem się i nie patrząc gdzie idę, wpadłem na Itachiego (już nie rozmawiał przez telefon). Uśmiechnąłem się do niego przepraszająco.
- Wybacz, Itachi. Nie zauważyłem cię - powiedziałem szybko. Starszy Uchiha nic nie odpowiedział i (co wydało mi się dziwne) złapał mnie za talię, po czym przyciągnął do siebie.
- Nic nie szkodzi, Naruto... - mruknął do mojego ucha. "No nie! Ty też?!" - pomyślałem, próbując uciec. Wtedy (na moje szczęście) Sasuke to zauważył i podszedł do nas, najwidoczniej wściekły.
*Sasuke*
Wściekłość przywróciła mnie do stanu trzeźwego. Podszedłem szybko do mojego brata, który robił coś Naruto. Blondynowi, jak widziałem, się to nie podobało. Chwyciłem Itachiego za ramię i odciągnąłem go od młotka. Popchnąłem brata na ścianę.
- Sasuke?! Co ci odwala?! - krzyknął na mnie zaskoczony Itachi. Nie odpowiedziałem i uderzyłem go pięścią w twarz. Chwycił się za szczękę, zdezorientowany i osunął się na podłogę. Pochyliłem się nad nim.
- Nigdy więcej nie zbliżaj się do Naruto - powiedziałem, tak żeby tylko on to usłyszał. Potem wyprostowałem się i popatrzyłem na zebranych.
- Co się tak gapicie?! Koniec imprezy, wynocha! - warknąłem. Wszyscy zaczęli wychodzić. Odwróciłem się w stronę Naruto.
- Jesteś cały? - spytałem.
- T-Tak... - odpowiedział, nie patrząc na mnie. Potem czmychął na górę.
- Pięknie.... Czyli się mnie boi... - mruknąłem pod nosem. Zerknąłem na brata, który leżał pod ścianą, nieprzytomny. Poszedłem na górę, do pokoju Naruto. Zapukałem delikatnie i uchyliłem drzwi. Blondyn leżał na łóżku, wpatrując się w sufit. Gdy zobaczył że tu jestem, w jego oczach pojawił się niepokój, lecz nie dał po sobie niczego poznać.
- Mogę wejść? - spytałem niepewnie i gdy niebieskooki pokiwał głową, wszedłem, zamykając za sobą drzwi. Podszedłem do łóżka i usiadłem na brzegu. Milczeliśmy.
- Słuchaj, Naruto... - zacząłem mówić.
- Nie, to ty posłuchaj - przerwał mi blondyn. Zamilkłem.
- Ja wiem, że byłeś wściekły. Ale to nie daje ci podstaw do bicia brata! - powiedział Naruto. Wściekłość znów się we mnie zagotowała.
- Nie daje? Nie daje?! CZYLI ON MOŻE PODWALAĆ SIĘ DO OSOBY, KTÓRĄ KOCHAM?! - wrzasnąłem, nie zastanawiając się co mówię. Naruto patrzył na mnie zaskoczony. Po chwili zorientowałem się co powiedziałem i poczułem że na policzki robią mi się gorące.
- "Którą kocham"....? - zapytał cicho blondyn. Nie odpowiedziałem, tylko pochyliłem głowę.
- Gdyby on ci coś zrobił.... Gdyby cię w jakiś sposób skrzywdził.... - powiedziałem, prawie szepcząc - To nie wiem co bym mu zrobił.....
Po tym, podniosłem głowę i zobaczyłem że Naruto patrzy się na mnie.
- Rozumiem.... Ale nie powinieneś go bić, wiesz? - powiedział. W jego oczach nie było już niepokoju, malowała się w nich radość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz