Enjoy!
niedziela, 31 marca 2013
Epizod IV
Moshimoshi was w tak pięknym dniu. Kolejny epizod dla moich kochanych czytelników!
Sasuke wstał gwałtownie. Sakura się trochę przestraszyła. Uchiha zaczął chodzić nerwowo po pokoju.
- Ja mu nic nie zrobiłem! Sam uciekł! Po prostu się pokłóciliśmy, a raczej to on zaczął się drzeć na mnie! - odpowiedział szybko. Sakura też wstała.
- Rozumiem. Lecz wydaje mi się że powinieneś go przeprosić, niezależnie od tego o co się pokłóciliście - powiedziała Sakura po czym skierowała się do wyjścia. Usłyszała jeszcze jednak cichy głos.
- Dziękuję - odparł Sasuke. Sakura tylko kiwnęła głową i wyszła. " Cholera mnie bierze przy tym Naruto.... " - pomyślał i westchnął. Usiadł na kanapie biorąc książkę Uzumakiego. Zatopił się w lekturze.
*Naruto*
Wyszedłem z budki z ramen. Byłem już wkurzony na maksa. Włożyłem ręce do kieszeni i poszedłem do domu. Przy okazji kopnąłem jakiś kamyk. Gdy stanąłem przed drzwiami wziąłem głęboki oddech. Otworzyłem je i wszedłem do środka. Zobaczyłem że Sasuke leżał na kanapie czytając jakąś książkę. Gdy mnie zauważył poderwał się z kanapy. Otworzył usta by coś powiedzieć ale go wyminąłem i siadłem na fotelu włączając telewizor. Sasuke popatrzył się przez chwilę na mnie a potem wyrwał mi pilota i wyłączył telewizor.
- Ej! Oglądałem! - oznajmiłem trochę zimnym tonem. Sasuke wzruszył ramionami.
- A ja chciałem porozmawiać jednak ty mnie zignorowałeś. Nie pozwolę ci zostawić tej sprawy bez słowa! - krzyknął. Wstałem a Uchiha wstał także. Chwycił mnie za ramiona. Popatrzyłem w podłogę.
- Słuchaj Naruto. nie wiem co zrobiłem źle ale przepraszam. Najlepiej będzie jak wyjadę. Wtedy--
- "Jak wyjadę"....? Że co do jasnej cholery?! Znowu?! Dopiero wróciłeś!! Nie myśl że uciekanie od problemów ci pomoże! - wrzasnąłem ale Sasuke mnie nie słuchał. Poszedł na górę po bagaż. Siadłem w fotelu, zdezorientowany. Po jakimś czasie Sasuke zszedł na dół z walizką. Wstałem.
- Słuchaj Naruto, przykro mi ale swojej decyzji nie zmienię. Wyjeżdżam natychmiast. Żegnaj - powiedział tylko Sasuke i wyszedł. Rzuciłem się za nim lecz niestety nie zdążyłem wyjść kiedy drzwi były otwarte i przywaliłem w nie głową. Roztarłem miejsce po uderzeniu.
- S-Sasuke..... - to było jedyne co powiedziałem. Wróciłem na fotel i wpatrywałem się w podłogę.
Nie wiem ile już tak siedziałem. Usłyszałem pukanie do drzwi ale nie zareagowałem. Ktoś zapukał głośniej a gdy znowu nie uzyskał odpowiedzi otworzył drzwi i wszedł. Była to Sakura. Nadal nie reagowałem. Różowo-włosa podeszła do mnie i kucnęła przed fotelem.
- Naruto? Halo jesteś tu? - pomachała mi ręką przed oczami. Zero reakcji. Chwyciła mnie za ramiona.
- Naruto! Weź się ocknij! Naruto! - potrząsała mną przy każdym słowie.
- S-Sasuke..... - powiedziałem przez chwilę na nią patrząc a potem powracając do poprzedniego stanu.
- Co Sasuke? Naruto! Odpowiedz do cholery! - krzyknęła.
- W-Wyjechał.... - odpowiedziałem lecz nie zmieniając stanu. Potem zamilkłem i nic już nie mówiłem.
- Cholera.....Nie możesz przez niego wpadać w depresję! - puściła moje ramiona i podeszła do telefonu. Wybrała numer i czekała aż ktoś odbierze.
- Halo? Sasuke, tu Sakura. Musisz wrócić. Z Naruto jest coś nie tak. - oznajmiła i dała głosowi w słuchawce mówić.
- Nie wiem. Nie rusza się i milczy. Wpatruje się w podłogę. Zupełnie jakby miał depresję lub załamanie nerwowe. Proszę cię wróć, może ty coś zdziałasz - powiedziała błagalnym głosem. Ktoś po drugiej stronie (wiecie nie kontaktowałem wtedy) znowu coś powiedział i rozłączył się. A ja nadal zero reakcji. Sakura siadła na kanapie.
- Trzymaj się Naruto.... - szepnęła patrząc na mnie.
Drzwi otworzyły się po raz kolejny. Był już chyba środek nocy. Ja, oczywiście nadal na fotelu i zero kontaktu. Sakura, która zdrzemnęła się na kanapie, obudziła się i popatrzyła kto przyszedł.
- Dzięki bogu że już jesteś, Sasuke - powiedziała z ulgą.
- Przyjechałem jak najszybciej się dało. Co z nim? - usłyszałem ten cichy, zimny acz przyjazny głos.
- Siedzi tak odkąd postanowiłeś wyjechać. Zero kontaktu ze światem zewnętrznym - oznajmiła ze smutkiem Sakura. Sasuke podszedł do mnie i podniósł mnie z fotela. Posłusznie wstałem. Nie wierzyłem że wrócił.
- Naruto. Jestem tu rozumiesz? Nie wyjechałem. Jestem przy tobie. - próbował mnie "obudzić". Drgnąłem i poszukałem wzrokiem dookoła jakbym go nie widział. Sasuke popatrzył mi w oczy. Odwzajemniłem spojrzenie. Nadal nie wierzyłem że to on.
- Sasuke..... - powiedziałem bezgłośnie.
- Tak Naruto. To ja - powiedział łagodnie i objął ramionami. Stałem tak bez ruchu aż w końcu się w niego wtuliłem. Chyba mu ulżyło. Odsunął mnie od siebie i popatrzył na Sakurę.
- Chyba już z nim w porządku - oznajmił Sakurze.
- Całe szczęście.....Chociaż... - niepewnie powiedziała Sakura wskazując na mnie. Odkąd Sasuke mnie puścił znowu przestałem kontaktować
- Chyba jednak nie jest do końca w porządku..... - wyraziła swoją opinię Sakura.
- Cholera..... Ubieraj się - rzucił do dziewczyny.
- C-Co? Gdzie jedziemy...?
- Do psychologa. Musimy znaleźć przyczynę jego zachowania - powiedział zdecydowanie Sasuke i chwycił mnie za ramię. Momentalnie spojrzenie zrobiło mi się przytomne.
- Gdzieś jedziemy? - spytałem. Zaskoczona dwójka popatrzyła na mnie. Sasuke puścił moje ramie. Oczy zamglone, zero kontaktu. Sakura podeszła do mnie i chwyciła moją rękę ciągnąc mnie do samochodu. Poczłapałem za nią nadal nie reagując. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Około pół godziny później byliśmy na miejscu. Nie wiem jak ani kiedy znalazłem się w gabinecie psychologa. Usadzili mnie na fotelu.
- Więc jaki jest problem? - zapytał się mężczyzna.
- Problem w tym że przestał kontaktować ze światem zewnętrznym - oznajmił szybko Sasuke.
- Hm....Mi to wygląda na to że chłopak zamknął się w sobie. Czy ostatnio były dla niego jakieś dramatyczne lub szokujące wydarzenia? - zapytał się psycholog. Sasuke i Sakura spojrzeli niepewnie na siebie.
- M-Można tak powiedzieć..... - powiedziała niepewnie Sakura.
Arigato gozaimasu za czytanie! Mam nadzieję że się podobało!!
- Słuchaj Naruto, przykro mi ale swojej decyzji nie zmienię. Wyjeżdżam natychmiast. Żegnaj - powiedział tylko Sasuke i wyszedł. Rzuciłem się za nim lecz niestety nie zdążyłem wyjść kiedy drzwi były otwarte i przywaliłem w nie głową. Roztarłem miejsce po uderzeniu.
- S-Sasuke..... - to było jedyne co powiedziałem. Wróciłem na fotel i wpatrywałem się w podłogę.
Nie wiem ile już tak siedziałem. Usłyszałem pukanie do drzwi ale nie zareagowałem. Ktoś zapukał głośniej a gdy znowu nie uzyskał odpowiedzi otworzył drzwi i wszedł. Była to Sakura. Nadal nie reagowałem. Różowo-włosa podeszła do mnie i kucnęła przed fotelem.
- Naruto? Halo jesteś tu? - pomachała mi ręką przed oczami. Zero reakcji. Chwyciła mnie za ramiona.
- Naruto! Weź się ocknij! Naruto! - potrząsała mną przy każdym słowie.
- S-Sasuke..... - powiedziałem przez chwilę na nią patrząc a potem powracając do poprzedniego stanu.
- Co Sasuke? Naruto! Odpowiedz do cholery! - krzyknęła.
- W-Wyjechał.... - odpowiedziałem lecz nie zmieniając stanu. Potem zamilkłem i nic już nie mówiłem.
- Cholera.....Nie możesz przez niego wpadać w depresję! - puściła moje ramiona i podeszła do telefonu. Wybrała numer i czekała aż ktoś odbierze.
- Halo? Sasuke, tu Sakura. Musisz wrócić. Z Naruto jest coś nie tak. - oznajmiła i dała głosowi w słuchawce mówić.
- Nie wiem. Nie rusza się i milczy. Wpatruje się w podłogę. Zupełnie jakby miał depresję lub załamanie nerwowe. Proszę cię wróć, może ty coś zdziałasz - powiedziała błagalnym głosem. Ktoś po drugiej stronie (wiecie nie kontaktowałem wtedy) znowu coś powiedział i rozłączył się. A ja nadal zero reakcji. Sakura siadła na kanapie.
- Trzymaj się Naruto.... - szepnęła patrząc na mnie.
Drzwi otworzyły się po raz kolejny. Był już chyba środek nocy. Ja, oczywiście nadal na fotelu i zero kontaktu. Sakura, która zdrzemnęła się na kanapie, obudziła się i popatrzyła kto przyszedł.
- Dzięki bogu że już jesteś, Sasuke - powiedziała z ulgą.
- Przyjechałem jak najszybciej się dało. Co z nim? - usłyszałem ten cichy, zimny acz przyjazny głos.
- Siedzi tak odkąd postanowiłeś wyjechać. Zero kontaktu ze światem zewnętrznym - oznajmiła ze smutkiem Sakura. Sasuke podszedł do mnie i podniósł mnie z fotela. Posłusznie wstałem. Nie wierzyłem że wrócił.
- Naruto. Jestem tu rozumiesz? Nie wyjechałem. Jestem przy tobie. - próbował mnie "obudzić". Drgnąłem i poszukałem wzrokiem dookoła jakbym go nie widział. Sasuke popatrzył mi w oczy. Odwzajemniłem spojrzenie. Nadal nie wierzyłem że to on.
- Sasuke..... - powiedziałem bezgłośnie.
- Tak Naruto. To ja - powiedział łagodnie i objął ramionami. Stałem tak bez ruchu aż w końcu się w niego wtuliłem. Chyba mu ulżyło. Odsunął mnie od siebie i popatrzył na Sakurę.
- Chyba już z nim w porządku - oznajmił Sakurze.
- Całe szczęście.....Chociaż... - niepewnie powiedziała Sakura wskazując na mnie. Odkąd Sasuke mnie puścił znowu przestałem kontaktować
- Chyba jednak nie jest do końca w porządku..... - wyraziła swoją opinię Sakura.
- Cholera..... Ubieraj się - rzucił do dziewczyny.
- C-Co? Gdzie jedziemy...?
- Do psychologa. Musimy znaleźć przyczynę jego zachowania - powiedział zdecydowanie Sasuke i chwycił mnie za ramię. Momentalnie spojrzenie zrobiło mi się przytomne.
- Gdzieś jedziemy? - spytałem. Zaskoczona dwójka popatrzyła na mnie. Sasuke puścił moje ramie. Oczy zamglone, zero kontaktu. Sakura podeszła do mnie i chwyciła moją rękę ciągnąc mnie do samochodu. Poczłapałem za nią nadal nie reagując. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Około pół godziny później byliśmy na miejscu. Nie wiem jak ani kiedy znalazłem się w gabinecie psychologa. Usadzili mnie na fotelu.
- Więc jaki jest problem? - zapytał się mężczyzna.
- Problem w tym że przestał kontaktować ze światem zewnętrznym - oznajmił szybko Sasuke.
- Hm....Mi to wygląda na to że chłopak zamknął się w sobie. Czy ostatnio były dla niego jakieś dramatyczne lub szokujące wydarzenia? - zapytał się psycholog. Sasuke i Sakura spojrzeli niepewnie na siebie.
- M-Można tak powiedzieć..... - powiedziała niepewnie Sakura.
KONIEC EPIZODU IV
Arigato gozaimasu za czytanie! Mam nadzieję że się podobało!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz