*Naruto*
Gdy siedziałem na fotelu i piłem piwo, wściekłość się we mnie gotowała. Kakashi zaprosił Irukę, Ino, Sakurę, Itachiego i (oczywiście) Sasuke. Kakashi w tej chwili gadał z Iruką, oczywiście, był już lekko wstawiony, Ino kłóciła się z Sakurą (zapewne o Sasuke), a Itachi rozmawiał przez telefon. W końcu Sasuke, iż znudziło mu słuchanie kłótni, usiadł w fotelu koło mnie. Popatrzyłem na niego spode łba i wróciłem do piwa.
- Co jest Naruto? Czemu się nie bawisz? - spytał pijany Sasuke.
- Spadaj.... Dobrze wiesz czemu się nie bawię! - mruknąłem pod nosem.
- Nie obrażaj się... To nie moja wina, że Kakashi postanowił zrobić tu imprezę! - tłumaczył się czarnowłosy. Pociągnąłem duży łyk alkoholu i przeniosłem się na kanapę. Sasuke od razu siadł koło mnie.
- Powiedziałem ; idź sobie!! - powiedziałem do Sasuke, który był coraz bliżej. Nagle, wpadł mi do głowy pomysł.
- Ino! Sasuke powiedział że woli ciebie! - wrzasnąłem. Od razu obie dziewczyny doskoczyły do nas i zaczęły obie mówić do Sasuke. Ja wymknąłem się i nie patrząc gdzie idę, wpadłem na Itachiego (już nie rozmawiał przez telefon). Uśmiechnąłem się do niego przepraszająco.
- Wybacz, Itachi. Nie zauważyłem cię - powiedziałem szybko. Starszy Uchiha nic nie odpowiedział i (co wydało mi się dziwne) złapał mnie za talię, po czym przyciągnął do siebie.
- Nic nie szkodzi, Naruto... - mruknął do mojego ucha. "No nie! Ty też?!" - pomyślałem, próbując uciec. Wtedy (na moje szczęście) Sasuke to zauważył i podszedł do nas, najwidoczniej wściekły.
*Sasuke*
Wściekłość przywróciła mnie do stanu trzeźwego. Podszedłem szybko do mojego brata, który robił coś Naruto. Blondynowi, jak widziałem, się to nie podobało. Chwyciłem Itachiego za ramię i odciągnąłem go od młotka. Popchnąłem brata na ścianę.
- Sasuke?! Co ci odwala?! - krzyknął na mnie zaskoczony Itachi. Nie odpowiedziałem i uderzyłem go pięścią w twarz. Chwycił się za szczękę, zdezorientowany i osunął się na podłogę. Pochyliłem się nad nim.
- Nigdy więcej nie zbliżaj się do Naruto - powiedziałem, tak żeby tylko on to usłyszał. Potem wyprostowałem się i popatrzyłem na zebranych.
- Co się tak gapicie?! Koniec imprezy, wynocha! - warknąłem. Wszyscy zaczęli wychodzić. Odwróciłem się w stronę Naruto.
- Jesteś cały? - spytałem.
- T-Tak... - odpowiedział, nie patrząc na mnie. Potem czmychął na górę.
- Pięknie.... Czyli się mnie boi... - mruknąłem pod nosem. Zerknąłem na brata, który leżał pod ścianą, nieprzytomny. Poszedłem na górę, do pokoju Naruto. Zapukałem delikatnie i uchyliłem drzwi. Blondyn leżał na łóżku, wpatrując się w sufit. Gdy zobaczył że tu jestem, w jego oczach pojawił się niepokój, lecz nie dał po sobie niczego poznać.
- Mogę wejść? - spytałem niepewnie i gdy niebieskooki pokiwał głową, wszedłem, zamykając za sobą drzwi. Podszedłem do łóżka i usiadłem na brzegu. Milczeliśmy.
- Słuchaj, Naruto... - zacząłem mówić.
- Nie, to ty posłuchaj - przerwał mi blondyn. Zamilkłem.
- Ja wiem, że byłeś wściekły. Ale to nie daje ci podstaw do bicia brata! - powiedział Naruto. Wściekłość znów się we mnie zagotowała.
- Nie daje? Nie daje?! CZYLI ON MOŻE PODWALAĆ SIĘ DO OSOBY, KTÓRĄ KOCHAM?! - wrzasnąłem, nie zastanawiając się co mówię. Naruto patrzył na mnie zaskoczony. Po chwili zorientowałem się co powiedziałem i poczułem że na policzki robią mi się gorące.
- "Którą kocham"....? - zapytał cicho blondyn. Nie odpowiedziałem, tylko pochyliłem głowę.
- Gdyby on ci coś zrobił.... Gdyby cię w jakiś sposób skrzywdził.... - powiedziałem, prawie szepcząc - To nie wiem co bym mu zrobił.....
Po tym, podniosłem głowę i zobaczyłem że Naruto patrzy się na mnie.
- Rozumiem.... Ale nie powinieneś go bić, wiesz? - powiedział. W jego oczach nie było już niepokoju, malowała się w nich radość.
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Epizod XI
piątek, 7 czerwca 2013
Epizod IX
* Naruto*
Obudziłem się rano, w swoim łóżku. Niby wszystko okej, ale gdy spróbowałem wstać, okazało się że nie mogę. Powodem był okropny ból w biodrach, oraz Sasuke przyklejony do mnie. Drań nadal spał. Przez chwilę zastanawiałem się nad tym bólem a potem wszystko sobie przypomniałem. Odkleiłem od siebie delikatnie Sasuke, po czym popędziłem do łazienki. Myślałem nad tym co się stało, pochylając się nad muszlą klozetową. Zapomniałem zamknąć drzwi, więc po chwili stanął w nich niezadowolony Uchiha. Nie zwróciłem na niego uwagi. Po minucie skończyłem rzygać i podniosłem się z kolan. Sasuke podszedł do mnie i objął mnie ramieniem.
- Naruto, wszystko w porządku? - spytał cicho. Odsunąłem się od niego bez słowa i podszedłem do łóżka.
- Naruto...? - Uchiha był wyraźnie zdezorientowany. Starałem się nie okazywać bólu który czułem.
- Sasuke, czy my to... - urwałem w tym miejscu. Odwróciłem się powoli przodem do czarnowłosego. Chłopak pokiwał powoli głową. Popatrzyłem na niego z przerażeniem. Usiadłem na łóżku i ukryłem twarz w dłoniach.
- O Boże.... - wyszeptałem i podniosłem wzrok na Sasuke. Drań znowu miał kamienną minę. W tej samej chwili uświadomiłem sobie, że oboje jesteśmy nadzy. Na szczęście Uchiha, jako że twarz miałem w dłoniach, nie mógł zobaczyć że się rumienię. Podszedłem szybko do komody, wziąłem rzeczy i poszedłem do łazienki. Sasuke nie powiedział ani słowa. Zamknąłem drzwi i szybko założyłem na siebie rzeczy. Wyszedłem i starając się nie patrzeć na Uchihę, podszedłem do drzwi. Gdy rękę miałem już na klamce, do głowy przyszło mi jedno pytanie.
- Chciałbym wiedzieć jedno. Jestem dla ciebie czymś poważniejszym, czy byłem tylko zabawką?? - zapytałem, nie odwracając się przodem do Sasuke. Nie odpowiedział.
- Wiedziałem. Jest tak jak myślałem - gdy mówiłem, starałem się by nie usłyszał nuty zawodu w moim głosie. Potem otworzyłem drzwi i zszedłem na dół.
Epizod X
*Sasuke*
Wpatrywałem się w drzwi, przez które wyszedł Naruto. Wiedziałem że go zraniłem, ale nic na to nie powiedziałem. W tej chwili, przeklinałem się w duchu. Podszedłem szybko do drzwi, otworzyłem je i zbiegłem na dół. Naruto tu nie było. Pełen złych przeczuć, wybiegłem na dwór i prędko podszedłem do drzwi domu Itachiego. Zapukałem a po chwili drzwi otworzył mi brat. Uśmiechnął się na mój widok.
- Cześć Sasuke!! Co tam u ciebie? - zapytał.
- Cześć. Mogę wejść? - miałem tylko nadzieję że Naruto tu jest. Itachi pokiwał głową i wpuścił mnie do środka. Mój brat zamknął drzwi i podszedł do kanapy na której zaraz usiadł.
- Więc, braciszku, co cię do mnie sprowadza? - zapytał. Wyczułem w jego głosie niepokój.
- Jest tu Naruto? - moje pytanie wyraźnie zaniepokoiło Itachiego.
- Nie, nie ma go tutaj - odpowiedział spokojnie.
- Nie kłam mi w żywe oczy - syknąłem, po czym wszedłem po schodach na górę. Itachi krzyczał za mną, żebym tam nie szedł. Chwyciłem za klamkę i otworzyłem szeroko drzwi. Na łóżku siedział Naruto i patrzył na mnie zdezorientowany. Zalała mnie fala ulgi, ale tego nie okazałem. Udawałem wściekłego. Podszedłem szybko do blondyna i chwyciłem go za nadgarstek.
- Idziemy - warknąłem i pociągnąłem go za sobą.
- Sasuke! - krzyknął przestraszony Naruto. Zeszliśmy po schodach. Już byłem przy drzwiach, nadal trzymając nadgarstek Uzumakiego, gdy drogę zastąpił mi brat.
- Sasuke, puść Naruto - powiedział, ledwo kryjąc złość. Prychnąłem i odepchnąłem go lekko na bok. Znowu pociągnąłem blondyna za sobą i wyszedłem na dwór. Gdy byliśmy pod domem Uzumakiego, otworzyłem drzwi i wepchnąłem go do środka. Zatrzasnąłem drzwi i popatrzyłem na Naruto. W jego oczach malował się żal i zawód. Westchnąłem ciężko i podszedłem do niebieskookiego.
- Powiedziałem ci to już wcześniej i powtórzę jeszcze raz. Nigdy więcej mi tak nie znikaj - mówiąc to oparłem swoje czoło o jego.
- Ale... - Naruto zaczął mówić i urwał. Zagryzł górną wargę, co świadczyło o tym że będzie płakał.
- O nie. Ani mi się waż. Nie płacz mi tutaj - uniosłem jego brodę do góry i nim się obejrzał, pocałowałem go.
*Naruto*
Czekałem spokojnie aż pocałunek się skończy. Gdy to nastąpiło, oparłem głowę o jego ramię. Po chwili, jako że nie usłyszałem trzasku otwieranych drzwi dało się słyszeć cichutki śmiech. Zerknąłem nad ramieniem Sasuke i zobaczyłem... Kakashiego. Odskoczyłem szybko od Uchihy i zrobiłem się czerwony na twarzy. Sasuke obrócił się przodem do Kakashiego. Ja zaś wpatrywałem się w podłogę.
- No cześć, gołąbeczki! - przywitał się mój "lekko" zboczony przyjaciel. Podniosłem wzrok i zobaczyłem że Kakashi trzyma w ręku reklamówkę. To znaczyło tylko jedno. Ten debil postanowił urządzić imprezę! Wymamrotałem pod nosem "cześć". Sasuke przywitał się normalnie.
- Kakashi, co ty w ogóle tutaj robisz? Myślałem że jesteś w Ameryce - zadałem w końcu to nurtujące mnie pytanie.
- Aaa, pomyślałem sobie że odwiedzę kumpla! I przy okazji urządzę imprezę! - wyjaśnił. Sasuke, jak to on, wiedział że nie jestem z tego szczęśliwy i powiedział że to świetny pomysł.
wtorek, 4 czerwca 2013
Epizod VIII
Bolało. Jak cholera.
Epizod VII
*Sasuke*
Nie mogłem uwierzyć w to co usłyszałem. Przecież ja mu nic nie zrobiłem!! Chyba... Chyba że chodzi mu o to co wydarzyło się w sypialni... Ale do niczego przecież nie doszło! To był tylko pocałunek... W jednej chwili zmieniłem wyraz twarzy na zimny. Naruto znowu się cofnął a ja zrobiłem krok w jego stronę. W jego oczach zobaczyłem strach.
- Naruto... Ja ci nic nie robię - powiedziałem. Blondyn zmrużył oczy.
- Tak? A to w sypialni to co to miało być?! - spytał, lekko podnosząc głos. Nie odpowiedziałem a Naruto pochylił lekko głowę do przodu. Albo mi się wydawało, albo zobaczyłem na jego policzkach łzy.
- Tak myślałem... - powiedział cicho. Wyminął mnie i pobiegł szybko po schodach do swojego pokoju. Nie ruszyłem się z miejsca. Po chwili, poszedłem za Naruto. Wszedłem cicho do jego pokoju, było zgaszone światło. Usłyszałem łkanie, odbiegające od strony łóżka. Namacałem na ścianie włącznik i zapaliłem światło. Blondyn leżał wtulony w poduszkę, płacząc. Podszedłem do niego i usiadłem obok niego. Zachował się tak, jakby mnie tam nie było. Odwróciłem go delikatnie na plecy. Nie patrzył na mnie i nadal łkał. Pogłaskałem go po policzku. Popatrzył na mnie ze łzami w oczach. Pochyliłem się nad nim i musnąłem ustami jego czoło.
- Przepraszam, Naruto... Przepraszam - wyszeptałem, delikatnie się od niego odsuwając. Nagle, chłopak zarzucił mi ręce na szyję i przytulił. Odwzajemniłem uścisk, gładząc po plecach. Nawet nie zorientowałem się, gdy zasnęliśmy.
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Epizod VI
Epizod V
- No co? Czemu się tak gapicie? - zapytałem, nie wiedząc o co im chodzi. Po chwili ciszy pierwszy odezwał się Sasuke.
- N-Naruto..... Ale...Co....Jak...? - wykrztusił. Spojrzałem na niego zimnym wzrokiem. Wciąż miałem świeżo w pamięci ostanie wydarzenia.
- Co, jakiś problem, Uchiha? - syknąłem na niego. "Spokojną" rozmowę przerwał nam psycholog.
- Hm...Więc, Naruto, nie wiesz dlaczego tu jesteś? - zapytał się ostrożnie.
- No. Nie mam pojęcia. - odwróciłem już normalny wzrok na niego.
- Ciekawe..... A bo widzisz chłopcze, tak jakby zamknąłeś się w sobie....
- Aaa.... A bo widzi pan to jego wina. - powiedziałem wskazując na Sasuke.
- Tak? A mogę wiedzieć dlaczego?
- A dlatego, że ten głupek postanowił nagle wyjechać, po tym jak wrócił - odpowiedziałem naburmuszony. Do rozmowy wtrącił się Sasuke.
- I to wcale nie świadczy, że to moja wina..... Ja to wyjaśnię. Po prostu się pokłóciliśmy i uznałem że najlepiej dla Naruto będzie, jak zerwę z nim kontakt i-- - wyjaśniał Sasuke póki mu nie przerwałem.
- Najlepiej dla mnie? Co cię na mózg powaliło?! Chyba najlepiej dla ciebie! - powiedziałem wkurzony. Sasuke milczał. Do dyskusji włączył się psycholog.
- Więc jak to było, panie Uchiha? - zapytał się spokojnie. Sasuke spojrzał na niego.
- Noo....... - zaczął - ...Było tak jak powiedziałem - powiedział. Prychnąłem ze złością.
- Nie, no nie wytrzymam z nim..... A mi tu kaktus rośnie wiesz Sasuke? Ja stąd spadam. Nara. - powiedziałem i wyszedłem nim ktokolwiek zdołał mnie powstrzymać. Zbiegłem szybko po schodach, o mało nie skręcając karku i wskoczyłem do samochodu. Pojechałem szybko do domu, walcząc z gniewem. Dojechałem na miejsce, wysiadłem z samochodu i wszedłem do mieszkania, trzaskając drzwiami. Usiadłem na kanapie i włączyłem telewizor. Po kilku godzinach bezsensownego gapienia się w ekran, zasnąłem. Obudził mnie trzask drzwi, lecz nadal leżałem, nie otwierając oczu. Usłyszałem jak dwie osoby ze sobą rozmawiają. Docierały do mnie tylko urywki zdań.
- ......najlepsze rozwiązanie? - to był głos Sakury. Po chwili usłyszałem kroki i hałas odwieszania kurtek.
- Tak, to będzie dla niego dobre - a to był Uchiha. Nie miałem wątpliwości że mówią o mnie. Ledwo powstrzymałem się, żeby nie zerwać się z kanapy i wydrzeć się na nich. Sasuke chyba zbliżał się do kanapy, tak przynajmniej sugerowały kroki. Poczułem że na mnie patrzy. Po krótkiej chwili (zdecydowanie za krótkiej), wziął mnie na ręce.
- Zabiorę go na górę, do pokoju - wyjaśnił Sakurze. Ta nic nie powiedziała, co znaczyło że raczej pokiwała głową. Sasuke zaniósł mnie na górę i położył delikatnie na łóżku. Nie zareagowałem, lecz do oczu zbierały mi się łzy. Zacząłem z nimi walczyć, by nie ujawnić, że nie śpię. Otworzyłem delikatnie oczy i zobaczyłem że Sasuke szuka dla mnie piżamy. Przymknąłem powieki, gdy odwracał się z powrotem do mnie. Po chwili przebrał mnie. Odetchnąłem z ulgą w duchu, gdy skończył. Poczułem że usiadł koło mnie i zaczął się bawić moimi włosami. Postanowiłem wkroczyć do akcji. Odemknąłem powieki i popatrzyłem nieprzytomnie (przynajmniej się starałem) na Uchihę. Ten szybko odsunął się ode mnie.
- Sasuke...? A co ty tu robisz...? - wymamrotałem, lecz w środku gotowała się we mnie wściekłość. Czarnowłosy odwrócił wzrok.
- Nic.... A ty czemu nie śpisz? - zapytał szybko. "Nie odwracaj kota ogonem, Uchiha!" - pomyślałem ze złością.
- Bo mnie obudziłeś, draniu! - powiedziałem, udając oburzonego. Sasuke zaczął się śmiać.