piątek, 7 czerwca 2013

Epizod X

*Sasuke*
Wpatrywałem się w drzwi, przez które wyszedł Naruto. Wiedziałem że go zraniłem, ale nic na to nie powiedziałem. W tej chwili, przeklinałem się w duchu. Podszedłem szybko do drzwi, otworzyłem je i zbiegłem na dół. Naruto tu nie było. Pełen złych przeczuć, wybiegłem na dwór i prędko podszedłem do drzwi domu Itachiego. Zapukałem a po chwili drzwi otworzył mi brat. Uśmiechnął się na mój widok.
- Cześć Sasuke!! Co tam u ciebie? - zapytał.
- Cześć. Mogę wejść? - miałem tylko nadzieję że Naruto tu jest. Itachi pokiwał głową i wpuścił mnie do środka. Mój brat zamknął drzwi i podszedł do kanapy na której zaraz usiadł.
- Więc, braciszku, co cię do mnie sprowadza? - zapytał. Wyczułem w jego głosie niepokój.
- Jest tu Naruto? - moje pytanie wyraźnie zaniepokoiło Itachiego.
- Nie, nie ma go tutaj - odpowiedział spokojnie.
- Nie kłam mi w żywe oczy - syknąłem, po czym wszedłem po schodach na górę. Itachi krzyczał za mną, żebym tam nie szedł. Chwyciłem za klamkę i otworzyłem szeroko drzwi. Na łóżku siedział Naruto i patrzył na mnie zdezorientowany. Zalała mnie fala ulgi, ale tego nie okazałem. Udawałem wściekłego. Podszedłem szybko do blondyna i chwyciłem go za nadgarstek.
- Idziemy - warknąłem i pociągnąłem go za sobą.
- Sasuke! - krzyknął przestraszony Naruto. Zeszliśmy po schodach. Już byłem przy drzwiach, nadal trzymając nadgarstek Uzumakiego, gdy drogę zastąpił mi brat.
- Sasuke, puść Naruto - powiedział, ledwo kryjąc złość. Prychnąłem i odepchnąłem go lekko na bok. Znowu pociągnąłem blondyna za sobą i wyszedłem na dwór. Gdy byliśmy pod domem Uzumakiego, otworzyłem drzwi i wepchnąłem go do środka. Zatrzasnąłem drzwi i popatrzyłem na Naruto. W jego oczach malował się żal i zawód. Westchnąłem ciężko i podszedłem do niebieskookiego.
- Powiedziałem ci to już wcześniej i powtórzę jeszcze raz. Nigdy więcej mi tak nie znikaj - mówiąc to oparłem swoje czoło o jego.
- Ale... - Naruto zaczął mówić i urwał. Zagryzł górną wargę, co świadczyło o tym że będzie płakał.
- O nie. Ani mi się waż. Nie płacz mi tutaj - uniosłem jego brodę do góry i nim się obejrzał, pocałowałem go.

*Naruto*
Czekałem spokojnie aż pocałunek się skończy. Gdy to nastąpiło, oparłem głowę o jego ramię. Po chwili, jako że nie usłyszałem trzasku otwieranych drzwi dało się słyszeć cichutki śmiech. Zerknąłem nad ramieniem Sasuke i zobaczyłem... Kakashiego. Odskoczyłem szybko od Uchihy i zrobiłem się czerwony na twarzy. Sasuke obrócił się przodem do Kakashiego. Ja zaś wpatrywałem się w podłogę.
- No cześć, gołąbeczki! - przywitał się mój "lekko" zboczony przyjaciel. Podniosłem wzrok i zobaczyłem że Kakashi trzyma w ręku reklamówkę. To znaczyło tylko jedno. Ten debil postanowił urządzić imprezę! Wymamrotałem pod nosem "cześć". Sasuke przywitał się normalnie.
- Kakashi, co ty w ogóle tutaj robisz? Myślałem że jesteś w Ameryce - zadałem w końcu to nurtujące mnie pytanie.
- Aaa, pomyślałem sobie że odwiedzę kumpla! I przy okazji urządzę imprezę! - wyjaśnił. Sasuke, jak to on, wiedział że nie jestem z tego szczęśliwy i powiedział że to świetny pomysł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz