Enjoy!
Wróciłem do domu i położyłem się na łóżku. Po chwili jednak podniosłem się i otworzyłem szafkę komody. Pogrzebałem pod ubraniami i znalazłem to czego szukałem. Był to pożegnalny list od Sasuke.
Powiem jedno. Zapomnij o mnie. Są marne szanse abym wrócił.
Twój.
Sasuke Uchiha.
Było mi tak przykro jak patrzyłem na ten list. Nagle, na liście pojawiły się plamy. Z moich łez. Otarłem oczy.
- Baka...... - powiedziałem do siebie. Poczułem dłoń na ramieniu. Odwróciłem głowę, szybko chowając list pod ubrania. Zobaczyłem Sasuke. Patrzył mi w oczy jak gdyby szukając odpowiedzi.
- Uf....To tylko ty... - mruknąłem do niego. Sasuke zmrużył oczy lekko się uśmiechając.
- Co tam ciekawego czytałeś? - zapytał.
- Aa....Wiesz nic ciekawego... - roześmiałem się nerwowo.
- Naprawdę? Bo ja sądzę ze to może być bardzo ciekawe... - powiedział cicho i nim się obejrzałem już trzymał w dłoni swój list. Przeczytał go szybko. Odwróciłem się tyłem do niego.
- Po co to trzymasz? - zadał pytanie cichym tonem.
- A, taka....pamiątka.... - odmruknąłem.
- Pamiątka....? Po co ci to? - zadał kolejne pytanie.
- Po nic. - wyrwałem mu z ręki list i schowałem go do szafki pod ubrania ukrywając łzy.
- To dlaczego były tam plamy po łzach? - Sasuke chwycił mnie za ramię zmuszając do odwrócenia się.
- To...tylko woda.....Nic więcej. - powiedziałem stanowczo przygryzając wargę. Znowu walczyłem z łzami.
" Żeby cię cholera Sasuke.....Żebyś tylko wiedział jak ja cierpiałem...." - pomyślałem spuszczając głowę w dół. Osunąłem się na podłogę i ukryłem twarz w dłoniach. Sasuke kucnął naprzeciw mnie.
- Co jest? - zapytał podnosząc delikatnie moją głowę. Łzy spływały mi ciurkiem po policzkach.
- N-Nic.....J-Jest w porządku - odpowiedziałem.
- Przecież widzę że nie jest w porządku.
- To źle widzisz - odburknąłem. Sasuke roześmiał się cicho. Otarł mi kciukami łzy.
- To powiesz co się stało? - zapytał patrząc mi w oczy. Pokiwałem głową i wstałem. Otarłem oczy rękawem. Sasuke wstał również.
- No bo...... - przełknąłem ślinę - Po tym jak wysłałeś mi ten list......Czułem się jakby z mojego życia coś znikło......W moim sercu była dziura....I nie umiałem jej zapełnić......
Sasuke słuchał uważnie.
- Ale teraz jestem. W czym problem? - zapytał, nie rozumiejąc moich uczuć. Popatrzyłem na niego. Wściekłość powróciła.
- W czym problem? - zapytałem cicho, ze złością - Ty się pytasz w czym problem?! Problem w tym że mnie zostawiłeś do cholery! I teraz nagle wracasz?! To pomyśl jak ja się teraz czuje, tępaku!!! - wydarłem mu się prosto w twarz. Sasuke był zdezorientowany.
- A-Ale.... - próbował coś powiedzieć jednak ja mu nie dałem, drąc się dalej.
- POMYŚL TEŻ O KIMŚ A NIE TYLKO O SOBIE PIEPRZONY EGOISTO!!! - po tych słowach pobiegłem na dół i wybiegłem z domu, łapiąc tylko kurtkę.
- Naruto! Zaczekaj do cholery! - Sasuke krzyczał goniąc mnie. Nie posłuchałem tylko biegłem dalej.
- Naruto!! - słyszałem jego krzyk coraz bardziej z oddali. Przyspieszyłem. "Pieprzony egoista....Myśli tylko o sobie...." - myślałem biegnąc dalej. Nagle na kogoś wpadłem. Spojrzałem kto to i zobaczyłem Sakurę. Leżała na ziemi po tym jak na nią wpadłem. Pomogłem jej się podnieść.
- Watashi o yurusu, Sakura. Byłem zamyślony. - przeprosiłem. Sakura otrzepała się a potem uśmiechnęła.
- Nie szkodzi, Naruto. Coś się stało? - zapytała widząc wyraz mojej twarzy.
- Aa, nic takiego - skłamałem - Wiesz, właśnie szedłem na ramen. Poszłabyś ze mną?
- Wybacz Naruto lecz spieszę się trochę - odpowiedziała.
- W porządku. Do zobaczenia Sakurcia - pożegnałem się.
- Do zobaczenia Naruto! - uśmiechnęła się i odeszła. Wsadziłem ręce do kieszeni i poszedłem dalej.
Sakura podeszła do drzwi domu Naruto.Chciałą sprawdzić czy to przez Uchihę Naruto był taki roztargniony. Zapukała. Usłyszała kroki i zgrzyt otwieranego zamka. Drzwi otworzyły się i Sakura mogła zobaczyć Sasuke. Uchiha czekał aż Sakura. coś powie.
- Um....Hej Sasuke. Mogę wejść? Chciałabym pogadać.
- Pewnie, wchodź. - odsunął się żeby Sakura mogła wejść. Dziewczyna siadła na kanapie a Sasuke na fotelu.
- Sasuke.....Co zrobiłeś Naruto?
- Przecież widzę że nie jest w porządku.
- To źle widzisz - odburknąłem. Sasuke roześmiał się cicho. Otarł mi kciukami łzy.
- To powiesz co się stało? - zapytał patrząc mi w oczy. Pokiwałem głową i wstałem. Otarłem oczy rękawem. Sasuke wstał również.
- No bo...... - przełknąłem ślinę - Po tym jak wysłałeś mi ten list......Czułem się jakby z mojego życia coś znikło......W moim sercu była dziura....I nie umiałem jej zapełnić......
Sasuke słuchał uważnie.
- Ale teraz jestem. W czym problem? - zapytał, nie rozumiejąc moich uczuć. Popatrzyłem na niego. Wściekłość powróciła.
- W czym problem? - zapytałem cicho, ze złością - Ty się pytasz w czym problem?! Problem w tym że mnie zostawiłeś do cholery! I teraz nagle wracasz?! To pomyśl jak ja się teraz czuje, tępaku!!! - wydarłem mu się prosto w twarz. Sasuke był zdezorientowany.
- A-Ale.... - próbował coś powiedzieć jednak ja mu nie dałem, drąc się dalej.
- POMYŚL TEŻ O KIMŚ A NIE TYLKO O SOBIE PIEPRZONY EGOISTO!!! - po tych słowach pobiegłem na dół i wybiegłem z domu, łapiąc tylko kurtkę.
- Naruto! Zaczekaj do cholery! - Sasuke krzyczał goniąc mnie. Nie posłuchałem tylko biegłem dalej.
- Naruto!! - słyszałem jego krzyk coraz bardziej z oddali. Przyspieszyłem. "Pieprzony egoista....Myśli tylko o sobie...." - myślałem biegnąc dalej. Nagle na kogoś wpadłem. Spojrzałem kto to i zobaczyłem Sakurę. Leżała na ziemi po tym jak na nią wpadłem. Pomogłem jej się podnieść.
- Watashi o yurusu, Sakura. Byłem zamyślony. - przeprosiłem. Sakura otrzepała się a potem uśmiechnęła.
- Nie szkodzi, Naruto. Coś się stało? - zapytała widząc wyraz mojej twarzy.
- Aa, nic takiego - skłamałem - Wiesz, właśnie szedłem na ramen. Poszłabyś ze mną?
- Wybacz Naruto lecz spieszę się trochę - odpowiedziała.
- W porządku. Do zobaczenia Sakurcia - pożegnałem się.
- Do zobaczenia Naruto! - uśmiechnęła się i odeszła. Wsadziłem ręce do kieszeni i poszedłem dalej.
Sakura podeszła do drzwi domu Naruto.Chciałą sprawdzić czy to przez Uchihę Naruto był taki roztargniony. Zapukała. Usłyszała kroki i zgrzyt otwieranego zamka. Drzwi otworzyły się i Sakura mogła zobaczyć Sasuke. Uchiha czekał aż Sakura. coś powie.
- Um....Hej Sasuke. Mogę wejść? Chciałabym pogadać.
- Pewnie, wchodź. - odsunął się żeby Sakura mogła wejść. Dziewczyna siadła na kanapie a Sasuke na fotelu.
- Sasuke.....Co zrobiłeś Naruto?
KONIEC EPIZODU III
Tłumaczenie :
Ohayogozaimasu - Dzień Dobry
Watashi o yurusu - Wybacz mi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz