Konbanwa minasan! Cóż, dodaje dzisiaj kolejny epizod. Mam nadzieję że wam się spodoba!!
Enjoy!
Sasuke wpatrywał się we mnie oniemiały. Podkurczyłem nogi i schowałem twarz w dłoniach.
- Po tym jak powiedziałeś że wyjeżdżasz....Poczułem jakby moje serce rozerwało się na tysiąc kawałków......Już się pogodziłem że muszę ułożyć swoje życie bez ciebie, bez twojej powagi.....A teraz jak wróciłeś....Nie wiem co mam robić.... - zwierzyłem się cicho. Łzy nadal spływały po moich policzkach. Poczułem rękę Sasuke na ramieniu. Przygarnął mnie do siebie. Ukryłem głowę w jego torsie. .Uchiha gładził mnie po głowie drugą ręką.
- Już cicho......Poradzisz sobie, zawsze sobie radzisz. - starał się uspokoić mnie Sasuke. Pokręciłem przecząco głową nadal płacząc. Sasuke ciągle mnie uspokajał. W końcu ucichłem i tylko byłem przy nim. Podniosłem wzrok na niego. Zastanawiała mnie jedna rzecz.
- D-Dlaczego nie mogłeś zamieszkać u Itachiego....? - zapytałem drżącym głosem bojąc się odpowiedzi ale równocześnie mnie to ciekawiło. Spojrzenie Uchihy stwardniało.
- Ponieważ....Nie sądzę by Itachi uważał mnie dalej za brata. - powiedział kamiennym głosem.
- Jak to...? - zdziwiłem się - Czy to dlatego że wyjechałeś....? Sasuke pokiwał powoli głową. Odsunąłem od niego.
- To idź do niego i pokaż mu że wróciłeś!!
- To nie takie proste. Założę się że Itachi nie chce mnie znać - powiedział i zadrżały mu wargi. Wkurzyłem się.
- A SKĄD SKORO JESZCZE NIE SPRÓBOWAŁEŚ DO JASNEJ CHOLERY?! - wydarłem się. Sasuke nie zareagował.
- Wiesz co....Szkoda gadać.....Ale jak chcesz to pójdę tam z tobą, dla dodania otuchy. - zaoferowałem pomoc. Sasuke popatrzył na mnie. Dostrzegłem w jego oczach nadzieję co było dość rzadkim widokiem.
- Naprawdę? Poszedłbyś tam ze mną? - zapytał żywo. Pokiwałem głową. Chwyciłem go za rękę.
- Chodźmy teraz. Jest jeszcze dość wcześnie. ( Było wpół do drugiej. Po południu oczywiście). Sasuke skinął głową i poszliśmy. Kazałem Sasuke założyć bluzę z kapturem aby Itachi nie widział jego twarzy. Zapukałem do drzwi. Otworzył mi Itachi i od razu się uśmiechnął na mój widok.
- Hej Naruto! Co tam? - zapytał się opierając o próg drzwi. Uśmiechnąłem się także.
- A tak przyszedłem ci kogoś, hm, pokazać. - odpowiedziałem. Itachi zdziwił się na moment ale potem na jego twarzy zagościł z powrotem uśmiech. Wszedłem do jego domu a Sasuke za mną. Itachi go nie rozpoznał. Ulżyło mi. Siedliśmy na sofie a starszy Uchiha siadł na fotelu. Chwila ciszy. Odchrząknąłem i zacząłem "przedstawianie" gościa.
- Itachi tylko się nie denerwuj okej? - zapytałem po czym dałem znak Sasuke by zdjął kaptur. Oczy Itachiego powiększyły się ze zdumienia. Sasuke wpatrywał się w podłogę.
- Itachi, przedstawiam ci twojego brata - specjalnie położyłem nacisk na dwa ostanie słowa. Oboje milczeli.
- S-Sasuke...? - Itachi chyba nie mógł uwierzyć że to on.
- Uh....Tak to ja, Itachi. - Sasuke popatrzył bratu w oczy. Ja milczałem.
- A-Ale....Jak...? Kiedy....? Gdzie...? - zapytał zdezorientowany starszy Uchiha. Zabrałem głos.
- Sasuke wrócił dzisiaj. Pomyślał że może cię odwiedzi ale bał się że możesz go już nie uznawać za brata. - powiedziałem cicho lecz na tyle głośno by oboje to usłyszeli.
- C-Co? Jak to nie uznawać za brata...?! Przecież......Ja cały czas miałem nadzieję że wrócisz!! - wykrzyknął Itachi. Oboje bracia wstali. Ja siedziałem dalej, nieco rozbawiony tą sytuacją. Itachi stanął przed braciszkiem i położył mu ręce na ramionach. Przytulił go. ( Po bratersku, oczywiście!) Zaczęli rozmawiać więc ja cicho się wymknąłem żeby im nie przeszkadzać. Cieszyłem się że pomogłem Sasuke. Gdy zdałem sobie z tego sprawę palnąłem się w czoło. "Baka....Przecież on cię OPUŚCIŁ. Nie możesz mu tak nagle wybaczyć, Naruto!" - przekonywał siebie w myślach.
KONIEC EPIZODU II
Dla wszystkich - AKCJA DZIEJE SIĘ W TERAŹNIEJSZOŚCI. Wiem że to już napisałam ale moja "kochana" przyjaciółka nie daje mi z tym spokoju. Oyasuminasai wszystkim! (Oyasuminasai - dobranoc)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz